Wówczas wcale nie trzeba samemu ponosić konsekwencji. Nie oznacza to też, że sprawca za wszystko zapłaci. Wręcz przeciwnie, jedyne co grozi sprawcy, to utrata zniżek. Zaś wszystkie koszty związane z leczeniem, rehabilitacją i innymi sprawami związanymi z powrotem do zdrowia osoby poszkodowanej, ponosi zakład ubezpieczeniowy sprawcy, a nie on sam z własnej kieszeni. Tak naprawdę ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej chroni zarówno ofiary wypadków jak i tych, którzy je spowodowali. Pomijając fakt ponoszenia przez nich konsekwencji prawnych, jest to jednak uczciwe rozwiązanie, dzięki któremu też można uniknąć sytuacji, w której obie strony się konfrontują. Nie jest to konieczne, ponieważ w całej sprawie pośredniczy ubezpieczalnia, do której zgłasza się szkodę i konieczną dokumentację. Właściwie strony, nawet nie muszą się widzieć. Jest to dobre rozwiązanie, bo po pierwsze nie powoduje dodatkowych nerwów i kosztów, a po drugie nie pozostawia osób poszkodowanych bez środków do życia po wypadku.

Konin to miasto powiatowe. Takie, o którym się myśli, że jest spokojne. Niby tak jest, ale tam również zdarzają się kolizję. Czasami nawet kilka dziennie. Bywa, że ktoś potrąci pieszego czy rowerzystę. Policja bardzo się stara, ostrzega, informuje, nawet wystosowuje specjalne apel do mieszkańców miasta, a zwłaszcza pieszych i rowerzystów o zachowanie szczególnej ostrożności, gdy zmieniają się warunki pogodowe. Niestety to nie powoduje, że Konin jest idyllą, w której wypadki drogowe odeszły w niepamięć. Osoby poszkodowane w wypadkach często nie mają pojęcia, że mają prawo do odszkodowania. Przyjmują to jak wyrok losu i funkcjonują dalej, ponosząc koszty leczenia i rehabilitacji. Częściowo to zrozumiałe, że nikt w miasteczku, gdzie praktycznie wszyscy się znają, nie chce sobie robić wrogów. Tylko, że to w żadnym wypadku nie powinno przybierać rozmiarów wielkiej walki o sprawiedliwość dziejową, to jest po prostu prawo, które się ma, gdy jest się ofiarą wypadku i staje się wobec trudnej sytuacji życiowej.